Jest coś przewrotnego w pracy fotografa. Z jednej strony to zawód oparty na pamięci, emocjach i zatrzymywaniu chwil. Z drugiej - bardzo często te najważniejsze zdjęcia, te najbardziej osobiste, nigdy nie wychodzą poza ekran komputera czy telefonu.
Przez lata fotografowie dokumentują cudze historie. Są obecni w momentach, które dla innych są przełomowe: na ślubach, przy narodzinach dzieci, podczas rodzinnych spotkań i zwykłych dni, które z czasem okazują się najcenniejsze. To ogromny przywilej, ale i odpowiedzialność. Wymaga uwagi, zaangażowania, perfekcji.
I być może właśnie dlatego własne historie tak łatwo schodzą na dalszy plan.
Zawsze jest coś pilniejszego. Najpierw praca i klienci - ich terminy, ich albumy, ich projekty. Potem kolejne zlecenia, następne sesje, nowe maile. A potem po prostu życie. Zmęczenie. Brak przestrzeni. Brak czasu, który nie musi być produktywny.
W tym wszystkim własne zdjęcia trafiają na dyski, do chmury, do folderów, które mają nazwy obiecujące szybki powrót: „do ogarnięcia”, „kiedyś”, „wybrane”. I faktycznie - z pewnością kiedyś do nich wrócisz. Tylko że „kiedyś” ma to do siebie, że potrafi ciągnąć się latami.
Są tam fotografie z Twojego ślubu. Z pierwszych lat życia dzieci, które dziś są już zupełnie gdzie indziej niż na tych kadrach. Zdjęcia z podróży, do których wracasz w myślach, ale rzadko na papierze. Obrazy codzienności - poranków z kawą, wieczorów z książką (nawet, jeśli to po raz 2137 jest Pucio), chwil, które wtedy wydawały się zwyczajne, wręcz niewarte celebrowania, a dziś mają w sobie ciężar wspomnienia.
I w pewnym momencie pojawia się zaskakująca myśl: masz tysiące zdjęć, a jednocześnie żadnej fizycznej historii. Żadnego albumu, który można wziąć do rąk. Który można otworzyć bez konkretnego powodu. Który nie jest „projektem”, tylko zapisem życia.
Właśnie z tej obserwacji narodziła się akcja „Szewc bez butów”. Nie jako promocja w klasycznym sensie tego słowa. Raczej jako pretekst. Delikatny impuls, który ma pomóc zrobić coś, co od dawna czeka na swoją kolej.
Bo prywatny album to zupełnie inny rodzaj doświadczenia niż te, który tworzysz dla klientów. Nie musi być idealny. Nie musi nikogo zachwycać. Nie musi spełniać żadnych kryteriów sprzedażowych. To album, który może leżeć w domu, trafiać na kolana, a nie na stół sprzedażowy. Album, który istnieje wyłącznie dla Ciebie. 🌟
To także moment, w którym fotograf przestaje patrzeć na zdjęcia wyłącznie jak na materiał roboczy. Zaczyna je traktować jak coś, co zasługuje na formę. Na oprawę. Na obecność w świecie fizycznym.
Przez lata widzieliśmy to samo: fotografowie są niezwykle uważni wobec innych.
Dbają o jakość, detale, terminy. O to, by cudze wspomnienia miały najlepszą możliwą oprawę. A jednocześnie bardzo często zapominają, że ich własne historie są równie ważne.
A my naprawdę wierzymy, że piękne zdjęcia zasługują na piękną oprawę. Niezależnie od tego, czy powstały dla klienta, czy dla samego autora.
„Szewc bez butów” - nasza kultowa akcja - trwa krótko: od 16 do 23 lutego. To niewielkie okno czasowe, ale wystarczające, by zatrzymać się na chwilę, wybrać zdjęcia, domknąć historię, która czekała zbyt długo.
Bo fotograf naprawdę zasługuje na własne albumy.
Więcej o promocji dla fotografów: https://promocja.crystal-albums.pl/szewc